wtorek, 11 sierpnia 2015

Rozdział 9.

Obudził mnie pocałunek na policzku. Przestraszyłam się lekko, dlatego zerwałam się z łóżka i chciałam zacząć krzyczeć. W tej chwili przypomniało mi się, że był to Zayn, który nocował u mnie w domu.
    - Hej, księżniczko! Widzę, że się obudziłaś.- powiedział mulat swoim seksownym , porannym głosem, który dotąd był mi nieznany, przy czym obdarzył mnie swoim pięknym uśmiechem.
    - Cześć. Przestraszyłeś mnie. A tak w ogóle to która jest godzina?- zapytałam, lekko się przeciągając.
    - 6:00. Jeszcze mamy dużo czasu.- odparł, przygryzając pełną wargę.
    - Niee. Czas zacząć się szykować. Przecież musimy jeszcze wstąpić do Ciebie po książki do szkoły.- powiedziałam schodząc z łóżka. Kompletnie zapomniałam, że mam na sobie, tylko za dużą koszulkę. Szybko obciągnęłam ją w dół, aby Zayn nie pomyślał, że go prowokuję. Za późno... Zauważyłam w jego oczach pewny błysk.
    - Jak chcesz, ale mam ochotę zrobić sobie dzisiaj wolny dzień. Co Ty na to?- zapytał. Zauważyłam, że zaczął szukać wygodniejszej pozycji do leżenia.
    - Zayn wstawaj! Idziemy do szkoły i koniec dyskusji.- krzyknęłam, podchodząc do łóżka.
    - Ver. Nie bądź taka. Nic się nie stanie, jeżeli raz nie pójdziemy do tej budy.- wymamrotał.
    - Jeżeli ja idę, to i Ty też.- odrzekłam. Po tych słowach, postanowiłam ściągnąć z niego kołdrę.
    - Ej!!! Dobra, dobra już wstaję.- powiedział, przy tym się przeciągając.
    - Ja zawszę wygrywam.- zaśmiałam się. Wyjęłam z komody komplet świeżej bielizny. Zajrzałam do szafy z ubraniami. Pomyślałam: Jak zwykle nie mam się w co ubrać. Z zamyśleń wyrwał mnie Zayn.
    - Nad czym się tak zastanawiasz?- zapytał, podchodząc do mnie.
    - Nie mam się w co ubrać.- odparłam ze smutkiem
    - Typowa kobieta. Veronica na Tobie wszystko będzie dobrze wyglądać. Daj zaraz coś Ci wybiorę.- powiedział, przeszukując przy tym moją szafę. Doszłam do wniosku, że Zayn ma zajebisty styl. Wybrał dla mnie, jeansowe spodenki z wysokim stanem, białą bluzkę na ramiączka i zamszową kurtkę z frędzlami.
    Poszłam z tymi rzeczami do łazienki, aby się przebrać i przyszykować. Założyłam na siebie wcześniej przygotowane ubrania.Umyłam dokładnie zęby, zrobiłam sobie lekki makijaż, natomiast włosy zostawiłam takie jak miałam, tylko dobrze je rozczesałam. Po około 25 minutach byłam gotowa. Przed drzwiami od łazienki czekał na mnie zniecierpliwiony Zayn.
    - W końcu.- powiedział, wymijając mnie w przejściu.
    - Oj nie przesadzaj. Wcale tak długo mi to nie zajęło. Zobaczymy ile Ty będziesz się szykować.- odparłam.
    - Takie włosy jak ja mam, potrzebują czasu.- powiedział.
    - Dobra, dobra. Ale pamiętaj, pośpiesz się.- odrzekłam, udając się w stronę mojego pokoju, aby się spakować. Szybko włożyłam książki do torby, telefon, słuchawki, gumy do żucia, błyszczyk do ust i byłam już gotowa tak jak Zayn, który w tej samej chwili wyszedł z łazienki.
    - Śniadania dzisiaj nie będzie. Nie zasłużyłeś sobie na to.- zaśmiałam się.
    - Jeszcze mogę to zmienić, jeśli tak bardzo chcesz.- zaczął się do mnie przybliżać. Trochę się wzdrygnęłam na jego dotyk, który poczułam po obu stronach talii.
    - Zayn, no.....- nie było mi dane dokończyć, ponieważ lekko pocałował mnie w usta.
    - I co? Nie będzie śniadania?- zapytał, uśmiechając się.
    - Niee. Nie mamy na to czasu, zapomniałeś?- odpowiedziałam.
    - Niech Ci będzie, ale przez Ciebie nie będę miał sił aby myśleć.- odrzekł, chwytając mnie za rękę.
    - Ty i tak nie myślisz.- odrzekłam, po czym zamknęłam drzwi od domu i schowałam klucze do torby.
    - Tego się po Tobie nie spodziewałem.- powiedział, łapiąc się obiema dłońmi za ,, serce”.
    - Zayn, przestań się wygłupiać.- wymamrotałam.
    - Dobrze słońce. Dla Ciebie wszystko.- otworzył mi drzwi od samochodu, jak przystało na dżentelmena i pomógł mi wejść do niego. Zaraz po tym sam wszedł do auta.
    Droga do domu Zayna, trwała zaledwie 10 minut, ponieważ ktoś musiał jechać około 200 km/h. A tym kimś był- mulat. Momentami myślałam, że spowoduje wypadek. Chociaż nie mogę zarzucić mu tego, że źle prowadzi, bo kieruje doskonale, ale jak dla mnie jeździ za szybko. Gdy dojechaliśmy na miejsce, moim oczom ukazał się wielki dom.
    Byłam w szoku, bo nigdy nie chwalił się że jest bogaty.
    - Ty tu mieszkasz?- zapytałam, nadal gapiąc się na jego willę z basenem.
    - Tak. Najlepsze jest to, że całkiem sam.- odpowiedział.
    - Nigdy nie chwaliłeś się, że masz dużo kasy.- odparłam.
    - Bo nie ma się czym chwalić, to tylko pieniądze. Rozgość się, ja szybko się tylko przebiorę i spakuję książki do plecaka.- odrzekł,prowadząc mnie do domu. Chwilę się rozejrzałam. Zawszę marzyłam o tym, by mieć taki dom. Z zamyśleń wyrwał mnie głos Zayna.
    - Już jestem. Co podoba Ci się?- zapytał.
    - Nawet nie wiesz jak bardzo. Zawsze chciałam w czymś takim mieszkać.- odpowiedziałam.
    - To się cieszę. Możemy już jechać do szkoły.- odrzekł.
    - Okey.- powiedziałam i wyszliśmy z Zayna willi.

    Na szczęście nie spóźniliśmy się do szkoły, byliśmy jeszcze przed czasem, więc nie musieliśmy się spieszyć. Gdy wychodziłam z Zayna samochodu, widziałam wśród dziewczyn wielkie zaskoczenie. No tak, jak taka osoba jaką jestem ja, może zadawać się z tak idealnym chłopakiem? Najwidoczniej może. Byłam pewna, że będą o nas plotkować, ale ja już się do tego przyzwyczaiłam, więc nie ma się czym przejmować. Lekcje mijały tak jak zawszę. Na każdej z nich siedziałam w ławce z Zaynem. Przez niego nie mogłam się skoncentrować, bo specjalnie się do mnie przybliżał, by być jak najbliżej mnie, a ja się od niego odsuwałam, ale nic mi to nie dawało. Zauważyłam, że świetnie się przy tym bawi, dlatego w końcu sobie odpuściłam. Na ostatniej lekcji jaką była biologia, był temat związany z seksem. Mimo, że nie byłam już dziewicą, to ten temat nadal mnie krępował. Gdy nauczyciel opowiadał nam o zabezpieczeniach itp. mulat cały czas się na mnie gapił. Na pewno miałam czerwone rumieńce na twarzy, dlatego postanowiłam zakryć je trochę włosami. Zayn zapewne to dostrzegł i zaczął swoją twarz przybliżać do mojej.

    - Nie ma się czego wstydzić, Veronico. Wszystko jest dla ludzi. A tak po za tym te Twoje rumieńce są strasznie słodkie.- powiedział, spojrzałam się na niego. Gwałtownie jego oczy zrobiły się tak jakby jaśniejsze i cieplejsze. Postanowiłam do końca lekcji nie zwracać już na niego uwagi. Nie wiem co się ze mną dzieje. Boję się, że zakocham się w nim, a on mnie potem skrzywdzi- tak jak Mike. Gdy zadzwonił dzwonek szybko schowałam podręcznik a także zeszyt do torby i udałam się w kierunku wyjścia. Gdy byłam już poza budynkiem szkoły, ktoś mnie złapał za nadgarstek. Nie musiałam się obracać, żeby wiedzieć kto to jest. Wszędzie bym rozpoznała ten zapach perfum, połączony z dymem papierosowym, który dawał wspaniałą mieszankę.

    - Zayn coś się stało?- zapytałam.
    - Nie... To znaczy chciałbym się Ciebie zapytać, czy Cię podwieźć i tyle.- odpowiedział, poprawiając sobie skórzaną kurtkę.
    - Nie trzeba. Nie rób sobie problemu. Przejdę się, a tak po za tym to nie mam tak daleko do domu.- odpowiedziałam bez przekonania.
    - Dla mnie to żaden problem. Tylko czysta przyjemność.- mówiąc to, ukazał swój przepiękny uśmiech.
    - No dobrze.- powiedziałam. Usiadłam na miejsce pasażera, a Zayn na miejsce kierowcy. Droga minęła nam w całkowitej ciszy, ale nie była ona niezręczna. Czułam się dość swobodnie. Po 5 minutach mulat zatrzymał samochód przed moim małym domem.
    - Yyy...To ten. Dziękuję za podwózkę. Widzimy się jutro. Pa Zayn.- gdy chciałam wyjść z auta, zatrzymał mnie chłopak.
    - Mam takie pytanie. Może poszłabyś ze mną w sobotę do Harrego na domówkę? Będzie świetna impreza, a z Tobą jeszcze lepsza.- zapytał, przy czym zaczął się na mnie intensywnie patrzeć, co mnie bardzo onieśmieliło.
    - W tą sobotę. No nie wiem, czy będę miała czas...- odpowiedziałam.
    - No nie daj się prosić. Rozerwiesz się i w ogóle.- odrzekł.
    - Okey. Niech będzie. Ale teraz muszę już lecieć. Jutro jest sprawdzian z matematyki, a ja nic nie umiem. Radzę Ci też dobrze się przygotować.- zaśmiałam się.
    - Ok, ok. To do jutra.- odpowiedział.

    Po tych słowach wyszłam z samochodu. Zayn nie ruszył się z parkingu dopóki nie weszłam do domu. Torbę rzuciłam na kanapę w salonie, a sama poszłam do kuchni coś zjeść. Przez cały dzień nic nie jadłam. Zdecydowałam się, że zrobię sobie spaghetii. Szybko przygotowałam sobie sos i ugotowałam makaron. Pochłonęłam dosłownie wszystko, jak ten odkurzacz. Brudne naczynia włożyłam do zmywarki, zaraz po tym udałam się na górę do pokoju, żeby się pouczyć. Za bardzo nie miałam głowy do nauki, ponieważ cały czas miałam w myślach Zayna. Jakoś musiałam się otrząsnąć i zebrać wszystkie siły do tego sprawdzianu. Wiedziałam, że nie mogę go zawalić, ponieważ rodzice nie daliby mi wtedy spokoju, a zwłaszcza matka. O godzinie 21:00 postanowiłam, że na dzisiaj starczy mi tej już nauki, dlatego poszłam się umyć. Jak leżałam już na łóżku, a w myślach powtarzałam sobie wszystkie potrzebne wzory na jutrzejszy sprawdzian, usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Spojrzałam na wyświetlacz. Był to sms od Zayna.
Od: Zayn
Jak tam nauka? XD- postanowiłam mu odpisać.

Do: Zayn
Nie najgorzej. Jestem już po. :D A u Ciebie?- odłożyłam telefon na poduszkę.            Nie musiałam długo czekać na odpowiedz.

Od: Zayn
Szczerze to nie za bardzo. :/ Cały czas myślę o pewnej dziewczynie. :) - gdy to przeczytałam, trochę się zawiodłam. Jaka ja byłam głupia, przecież on może mieć każdą. Nawet jakąś super piękną modelkę.

Do: Zayn
OooO. Pewnie musi być niesamowita.- nie chciałam mu pokazać, że ten sms mnie ruszył.

Od: Zayn
Nawet nie wiesz jak baaaaardzo. :P Jeszcze nigdy takiego kogoś nie poznałem. ;)- po tej wiadomości, wywnioskowałam że musiał się w niej zakochać, albo chociaż zauroczyć.

Do: Zayn
To się cieszę. Może kiedyś zapoznasz mnie z nią :) - wcale się nie cieszę i w ogóle nie mam ochoty jej poznać.

Od: Zayn
Głuptasie, chodzi o Ciebie. :*- wow, nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, jestem w szoku. Myślałam, że na prawdę kogoś poznał.

Do: Zayn
Jakoś to wszystko nie pasuje do mnie. Zayn, wcale nie jestem niesamowita. :/

Od: Zayn
Uwierz w to.Jesteś. <3 I uwierz, że zależy mi na Tobie. :* Jeszcze tego nie zauważyłaś?- normalnie mnie zamurowało. Muszę to wszystko na spokojnie przemyśleć . Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.

Do: Zayn
Dobranoc Zayn. Śpij dobrze.- za chwilę dostałam odpowiedź.

Od: Zayn
Dobranoc skarbie. Kolorowych. <3

Po tej wiadomości odłożyłam telefon na szafkę nocną. Zayn jest wspaniały. Na dodatek ,,chyba” zaczynam się zakochiwać. Wiem, obiecałam sobie, że nigdy się nie zakocham, ale to jest ode mnie silniejsze. Zresztą z Mikem było inaczej. Nie czułam do niego tego, co teraz czuję do Zayna. Było to głupie zafascynowanie, nie wiem jak mam to nawet nazwać. Najbardziej żałuję tego, że zmarnowałam z nim tyle czasu, a przede wszystkim że oddałam mu to, co dla dziewczyny jest najważniejsze- czyli moje dziewictwo. Przez niego, w tej chwili ciężko jest mi komukolwiek zaufać. Długo nie mogłam zasnąć. Wszystko miałam przed oczami. Wydawało mi się, że Zayn jest teraz ze mną. Moje łóżko pachniało jeszcze Zaynem. Odtwarzałam sobie z nim wszystkie pocałunki. W każdym z nich było coś magicznego. Tak samo jak w jego dotyku. Za każdym razem kiedy mnie dotykał, czułam przyjemne mrowienie. Przez moje ciało przychodziło wiele tysięcy dreszczy. Dopiero przed 1:00 udało mi się zasnąć, a w głowie nadal miałam właśnie Jego.

-----------------------------------------------------------------
PO PRZECZYTANIU,PROSZĘ SKOMENTUJ. DLA CIEBIE TO TYLKO CHWILA, A DLA MNIE WIELE TO ZNACZY. A TAK SZCZERZE ZASTANAWIAM SIĘ NAD ZAWIESZENIEM TEGO BLOGA. JEST MAŁO KOMENTARZY A TAKŻE WYŚWIETLEŃ. WIEM MOŻE JEST TO MOJA WINA. MOŻE TE OPOWIADANIE NIE JEST WYSTARCZAJĄCO DOBRE, ABY BYŁO CZYTANE... :/